Milena Śliwak - wywiad z Agą Zaryan
Z okazji 60-rocznicy śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego, w sali koncertowej Synagogi "Pod Białym Bocianem" we Wrocławiu 19 czerwca 2008r. odbył się koncert Agi Zaryan pt.: "Umiera Piękno", złożony w hołdzie bohaterskiemu człowiekowi, który za to, że dobrowolnie został więźniem Auschwitz, by zorganizować na terenie obozu ruch oporu - po wojnie zginął z rąk polskich komunistów, posądzony o zdradę. Uroczystości upamiętniające te wydarzenia zorganizował IPN oraz Fundacja Bente Kahan.
Milena Śliwak: Telewizja Polska wyemitowała Pani koncert poświęcony Powstaniu Warszawskiemu, który dziś także prezentuje Pani we Wrocławiu. Czym dla Pani jest Piękno?
Aga Zaryan: Czym jest dla mnie Piękno? Piękno ma wiele znaczeń... Ogólnie - piękno jest dla mnie harmonią, czasem jakimś krajobrazem... Piękno jest człowiekiem, który uosabia jakieś cechy charakteru... Piękno w sztuce, w malarstwie, w muzyce... Najróżniej można na Piękno patrzeć... wiele skojarzeń budzi to słowo...
M.Ś.: Pani recital "Umiera Piękno" pozostawia niezatarte wrażenie. Proszę przypomnieć czyje teksty stały się inspiracją do napisania przejmującej muzyki przez Michała Tokaja?
A. Z.: To były długie poszukiwania. Przewertowałam w tym celu zbiory w Muzeum Powstania Warszawskiego, antologie wierszy powstańczych w Pen Clubie spotykałam się ze znawcami literatury tego okresu... Nie było łatwo znaleźć takie wiersze, które pasowałyby do idei; bo ta płyta ma swoją ideę - ukazuje bowiem Powstanie od bardziej ludzkiej strony. Nie dobierałam wierszy, które mówią o walce zbrojnej, bo takich pełnych patosu, ciężkich wierszy było wiele, choć bardzo pięknych, ale ta poezja wydawała mi się do śpiewania zbyt trudna i zbyt symboliczna... Odszukałam więc kilka wierszy lirycznych, mówiących o uczuciach ludzi żyjących w tamtym straszliwym, dramatycznym czasie... Poetki okresu powstania pisały właśnie w ten sposób: bardzo ciepły, ludzki... Wymienię tu Krystynę Krahelską i jej wiersze: "Kalinowym mostem chodziłam", "O nas i o chłopcach", czy - "Miłość", Mirę Grelichowską i jej wiersz - "Żoliborz", "Piosenkę o Powstaniu" - ks. Jana Twardowskiego, "Warszawę widzianą po raz trzeci" - Elżbiety Szemplińskiej... Te poszukiwania wierszy trwały bardzo długo, przeczytałam chyba kilkaset, bo wybierałam je także pod kątem, by dobrze zabrzmiały jako utwór muzyczny, żeby był jakiś rytm...
M. Ś.: Polskie tradycje niepodległościowe są głęboko żywe w Pani rodzinie...
A. Z.: Tak, dziadkowie moi walczyli w Powstaniu; babcia była łączniczką i sanitariuszką, dziadek - był podchorążym , a później w okresie stalinowskim przebywał w więzieniu -jak się potem okazało, właśnie w tych latach co rotmistrz Witold Pilecki. Dla mnie jest to wstrząsające ilu ludzi było więzionych po wojnie za to, co robili podczas wojny, by był wolny nasz kraj... Cała moja rodzina była inwigilowana i prześladowana; dziadek choć znał sześć języków obcych, był prawnikiem i dziennikarzem - nie mógł nigdzie pracować... Z tego, co wiem od moich dziadków, tradycja niepodległościowa w mojej rodzinie sięgała jeszcze czasów powstania styczniowego, współcześnie - moja mama, jako studentka, chodziła na wiece solidarnościowe... Jakoś to chyba mam we krwi, dlatego nagranie tej płyty było czymś bardzo naturalnym, ważnym, emocjonalnym; to nie tylko kwestia muzyki, że ja nagrałam sobie kolejny album z Michałem Tokajem ( którego dziadkowie też notabene walczyli w Powstaniu), lecz - głęboki ukłon dla Warszawy...
M. Ś.: Dzisiejszy koncert poświęcony był pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego. Człowieka, który dobrowolnie znalazł się w obozie zagłady w Auschwitz, by założyć tam organizacje ruchu oporu, przeciwko hitlerowskiej machinie zbrodni ( jak wiemy, zaprzysiągł grupy konspiracyjne do której należeli m.in. Stanisław Dubois i prof. Xawery Dunikowski). Po wojnie, krzywdząco posądzony o zdradę, skazany został na śmierć przez polskich komunistów, a zwłoki jego pogrzebano gdzieś na wysypisku śmieci. Podczas rozprawy sądowej stwierdził, że " Oświęcim to była igraszka"... * Proszę powiedzieć, czy Pani zdaniem, dziś mamy bohaterów na miarę tamtych czasów?
A.Z.: Nie, nie mamy bohaterów na miarę tamtych czasów, ale też czasy są inne... Wydaje mi się, że w tej chwili słowo "patriotyzm" trochę zmieniło wydźwięk... Dla mnie słowo " patriotyzm" to ważne słowo, oznacza pamięć o swoich korzeniach i o swojej historii... Patriotyzm wiąże się również z kosmopolitycznym podejściem do innych, tolerancją i otwarciem na świat... Pokolenie ludzi, którzy walczyli podczas II wojny światowej, to pokolenie ludzi, którzy niestety odchodzą... To, co działo się w Polsce po 1945 roku ( stalinizm, komunizm) i nasze przymusowe zamknięcie na świat - zrobiło swoje; teraz zbieramy tego plony. Właściwie wszystkie autorytety, o jakich myślę, to są ludzie zdecydowanie starsi, tacy, jak np. prof. Bartoszewski. Niestety już teraz niewielu jest takich ludzi...
M. Ś.: Rotmistrz Witold Pilecki opisywał, że warunki przeżycia w obozie "były tym, co wyraźnie klasyfikowało charaktery - wartości indywidualne; jedni staczali się, stając się coraz większymi draniami bez skrupułów, inni za to jakby dla przeciwwagi - podnosili się ciągle moralnie, silnie rzeźbiąc w charakterach własnych jak w kryształach".. * Jakie cechy charakteru człowieka przesądzają o bohaterstwie?
A. Z.: No, właśnie takie, żeby być przekonanym o swojej racji i na pewno mieć niesamowity "kręgosłup moralny". Czytając pamiętniki mojego dziadka, który spędził kilka lat w więzieniu na Rakowieckiej, był tam torturowany i próbowano go złamać, by wydał swoich towarzyszy - dowiedziałam się, że on tego nie zrobił, więzienie go nie zdemoralizowało. On, tak jak wielu, wielu innych ludzi, którzy się nie złamali, bo byli przekonani o swojej racji. Za tę nieugiętą postawę niektórzy byli skazywani na śmierć, a ci, którzy spędzili w więzieniu swoje najwspanialsze lata, bo młode lata i przeżyli te potworne czasy, przez długie lata nie dostawali pracy i byli niejednokrotnie wyrzucani z własnego kraju... W tamtych czasach to właśnie taki był wybór moralny...
M. Ś.: Zmieńmy trochę temat. Wracając do poprzednich Pani albumów: piosenki przez Panią śpiewane utrzymane są w poetyce jazzowej i eksponują to, co najważniejsze: słowo - powściągliwe, delikatne, kobiece... Które piosenki i dlaczego stały się dla Pani najbliższe?
A.Z.: Na pewno "My Lullaby" na debiutanckiej płycie, później na kolejnej płycie tytułowa piosenka "Picking up the Pieces", do której napisałam słowa... Kluczem tej płyty były właśnie historie kobiet i ich uczucia, a jeśli tak, to oczywiście piosenka "Throw It Away", która jest dla mnie taką mantrą, takim właściwie przykazaniem... Chociaż czasami mam zły dzień, śpiewając tę piosenkę, czuję się lepiej... Lubię również utwór Cohena - "Sussane", opowiadający o ekscentrycznej, zwariowanej dziewczynie, oraz "Woman Work", która to piosenka posiada dowcipny, trochę feministyczny tekst, ale troszkę - z dystansem śpiewany...
M. Ś.: Przypuszczam, że przygotowuje Pani kolejny album. Proszę powiedzieć jaka tematyka dominować będzie w tej produkcji, czy podobna obsada instrumentalna - jak na poprzedniej Pani płycie "Picking Up The Pieces"?
A.Z.: W ogóle dla mnie bardzo ważne są słowa w piosence - tak jak to Pani wspomniała - i dlatego tez zaczęłam pisać własne teksty... W następnym albumie znajdzie się więc pięć lub sześć piosenek z moimi tekstami. A tematyka? Różna. Mogę zdradzić, że płyta będzie miała muzycznie dwie strony, bo jedna będzie akustyczna, a druga - bardziej elektryczna. W trochę bardziej eksperymentalnym kierunku będziemy podążać, będzie więc więcej różnych brzmień, efektów; będzie grał świetny czeski gitarzysta Dawid Doróżka i oczywiście Michał Tokaj (piano) Michał Barański ( bass) i Łukasz Żyta (drums), oraz gość, którym będzie znakomity muzyk amerykański, ale... kto? - jeszcze tego nie zdradzę...To będzie zdecydowanie autorska płyta, choć może kilka coverów też będzie...
M. Ś.: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów!
* cytat za: www.powstanie-warszawskie-1944.ac.pl |