Wywiad z Jose Torresem
Milena Śliwak: Salsa na dobre zadomowiła się w Polsce - coroczne konkursy, salsoteki, kursy salsy... Czy to chwilowa moda czy sposób na życie?
Jose Torres: Jak mówimy o salsie i o losach tego gatunku w Polsce, nie można mówić o "chwilowej modzie". Ten gatunek od wielu lat rozwija się w niesamowitym tempie w Europie i na całym świecie. Już po sukcesach Buena Vista Social Club muzyka kubańska zagościła na scenach festiwali i zyskała sobie szeroką publiczność.
M.Ś: Po powodzeniu kolejnego konkursu "Primavera Salsa Open" - jak Pan ocenia poziom uczestniczących w nim tancerzy? ( jak wiemy w konkursie prezentowały się pary i formacje w czterech stylach: LA, NY, Salsa Cubana, Rueda de Casino)?
J.T: Jest bardzo zaskakujące, w jakim tempie rosną umiejętności uczestników naszych festiwali i konkursów. Jest to również opinia instruktorów zapraszanych przez nas na kolejne edycje organizowanych przez nas eventów. Udało nam się w polskich salseros wzbudzić chęć konfrontacji swoich umiejętności oraz zainteresowanie wszystkimi stylami. Staramy się też mieć dla nich zawsze jakąś nową propozycję topowego instruktora każdego stylu salsy.
M.Ś: Na jaki rodzaj promocji mogą liczyć laureaci tegorocznego konkursu?
J.T: Jeśli chodzi o promocję samych uczestników – zwycięzców, nie jest to celem naszych działań. Dla zwycięzców sam fakt wygranej w konkursie jest osiągnięciem, którym można się pochwalić i które w naszym salsowym światku ma znaczenie. Nie tworzymy specjalnej formacji tanecznej złożonej ze zwycięzców, nie proponujemy też ich show na imprezy, które obsługujemy. Wielu z nich zresztą ma swoje formacje i współpracuje z różnymi szkołami, więc na brak zajęć nie narzekają. Fakt wygrania konkursu to tylko dobry początek kariery lub pot-wierdzenie swoich umiejętności na szerokim forum.
M.Ś: Według jakich kryteriów - jako juror - ocenia Pan uczestników konkursów?
J.T: W ocenie staram się być bardzo elastyczny pomimo, że jest wiele kryteriów wspólnych dla wszystkich rodzajów salsy. Najważniejsze są te kryteria, które w ogólnej ocenie można przypisać każdemu stylowi, a więc krok podstawowy, charakterystyczne prowadzenie, figury itp. Dla każdego gatunku salsy muszą być one prawidłowo wykonane. Jest to jeden z głów-nych powodów, dla którego zapraszamy bardzo zróżnicowane Jury, tak by znaleźli się w nim przedstawiciele wszystkich gatunków.
M.Ś: Lipiec we Wrocławiu zapowiada się bardzo gorąco; otóż w dniach 11 - 13 lipca odbędzie się już VII edycja Międzynarodowego Festiwalu Carnaval de Salsa. Jakie atrakcje - oprócz występów mistrzów salsy w Teatrze Muzycznym Capitol - będą towarzyszyć Festiwalowi?
J.T: Przede wszystkim zmieniliśmy w tym roku formułę festiwalu. Zawsze mieliśmy wielki tłum na zajęciach i salsotekach nocnych. W tym roku idziemy w bardziej kameralny, rzekłbym nawet elitarny styl festiwalu. Centrum imprezowo - noclegowe będzie, w doskonale położonym, Hotelu Park Plaza, z którego widok zachwyca od pierwszego wejrzenia. Tam odbędą się wszystkie imprezy taneczne dla bardziej kameralnej publiczności. Jeśli chodzi zaś o Teatr Muzyczny Capitol, tak jak Pani zauważyła, tam odbędą się pokazy Mistrzów Salsy (zaproszonych do prowadzenia zajęć warsztatowych Instruktorów z całego Świata) Sala koncertowa w "Capitolu" pozwoli nam na utrzymanie klimatu imprezy, przy jednoczesnym zapewnieniu komfortu odbioru naszego programu, co zapewniają warunki teatralne sceny i widowni.
M.Ś. Media zapowiadają udział w Festiwalu mega - gwiazdy z Hawany. Czy może Pan zdradzić, kogo Pan zaprosił?
J.T: Niestety, niewiele festiwali salsy na świecie korzysta z możliwości prezentowania zespołów muzycznych w ramach swoich imprez. My, już po raz drugi zapraszamy artystów kubańskich z najwyższej światowej półki. W 2006 roku na wrocławskim Rynku gościliśmy "Manolito Simonet y su Trabuco". W tym roku potwierdziliśmy już koncert "Maykela Blanco y su Salsa Mayor", grupy, która będąc jednym z najlepszych na świecie zespołów salsowych, przyjeżdża do Wrocławia na nasz Carnaval de Salsa, na jedyny koncert w Polsce.
M.Ś: Proszę uchylić rąbka tajemnicy, jaki nowy repertuar koncertowy Pan przygotowuje?
J.T: Aktualnie przygotowujemy repertuar składający się z nowych utworów, w większości skomponowanych specjalnie dla nas przez wybitną kubańską kompozytorkę, na marginesie mówiąc moją kuzynkę, Alinę Torres. Chciałbym również zaprezentować trochę kubańskiej muzyki tradycjonalnej Son, ponieważ uważam że ten gatunek dotrze dużo łatwiej i szybciej do polskiej publiczności.
M.Ś: Od ponad 20 lat jest Pan uznawany za najbardziej popularnego perkusistę w Polsce. Czy i co według Pana stanowi zachętę dla młodych twórców, by podążali Pana drogą ?
J.T: To trudne pytanie, bo każdy człowiek szuka, lub - nie, wzoru do naśladowania. Nie wiem czy jestem autorytetem dla kogokolwiek. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek doświadczył w życiu tych samych przykrości co ja, choć w ostatecznym rozrachunku doprowadziły mnie do miejsca, w którym obecnie jestem i z którego jestem zadowolony. Jak każdy medal, tak i ten ma dwie strony. Jeśli mój przykład do czegoś się nadaje, to proszę bardzo brać pełnymi garściami!
M Ś: Jaki jest pana ulubiony utwór?
J.T: Mam bardzo dużo ulubionych utworów i trudno wszystkie wymienić Ale!... jest jeden, do którego uwielbiam tańczyć z moją małżonką: "El diablo colora’o" - w wykonaniu Manolito Simonet !
M.Ś: Jakie cechy charakteru podobają się Panu u Polaków i jakie zalety charakteru Kubańczyków przydałyby się Polakom ?
J.T: Wszystkie cechy - zarówno Polaków jak i Kubańczyków - traktuję jako stan rzeczywisty i nie rozdzielam zalet od wad obu tych narodów. Nie lubię krytykować, nie czuję się do tego uprawniony, bo sam mam wady i zalety, poza tym jestem od dawna częścią tego kraju, naro-du, społeczności. Pewien Kubańczyk kiedyś powiedział, że udało mi się pogodzić obie te kultury i zaczerpnąć z nich to co najlepsze: na scenie jestem w 100% Kubańczykiem, w życiu stałem się Polakiem. To chyba jest odpowiedź na Pani pytanie.
M.Ś: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów!
|