![]() |
Milena Śliwak - Recenzje |
Recenzja płyty Kasi Nosowskiej - „Unisexblues”
Płyta ta powstawała przez ponad 7 lat , a składa się na nią 14 utworów, będących dziełem wytwórni QL Music i Marcina Macuka z zespołu Pogodno, który to twórca jest odpowiedzialny za większość partii instrumentalnych na tym krążku, oraz wykonawczyni, która każe siebie tytułować Madame Nosowska. Album jest czwartą z kolei płytą solową tej wykonawczyni, która jest już kobietą dojrzałą, a która nie chce już podobno tworzyć na siłę muzyki rockowej i kreować swojego wizerunku rozwrzeszczanej dziewczyny, którą znaliśmy z przebojów „Misie” czy „Dreams” . Czym więc solistka pragnęła odciąć się od wcześniejszych dokonań z Banachem i podjęła próbę nowego sposobu wyrażenia siebie? Przez sięgnięcie po elektronikę i szukanie nowoczesnych stylów muzycznych. I co z tego powstało? Dziełko niejednorodne, eklektyczne, o „garażowym” brzmieniu, które pomimo wszystko utrzymane jest w typowej dla wykonawczyni, quasi dadaistycznej poetyce. Być może wykonawczyni stara się swoimi tekstami coś wyrazić ale w większości utworów, niedbałe wykonawstwo, przesłania czytelność odbioru. Zadaję sobie pytanie: czy to już tak musi pozostać i nikt nie sprzeciwi się głośno temu, że nasi artyści mają fatalną dykcję?! Może i teksty są ciekawe, może odkrywcze, choćby pod względem skojarzeń... ale czemu tak niechlujnie podane? Czemu z takim trudem , my Polacy, z trudem dosłuchujemy się, co ktoś wypowiada, a co dopiero zaśpiewa? Staram się zawsze pisać recenzje pozytywne, budujące dla artysty, doceniające jego trud wykonawczy, tzw. „mękę twórczą”, ale tym razem musiałam! odstąpić od mojej życzliwości dla twórców, gdyż sądzę, że stać ich na więcej! A krążek Nosowskiej słuchałam z przymusem. Płyta sprawia wrażenie, jakby była... pierwszą próbą rozczytywania utworu ( pod względem tekstowym i nutowym) . Czy to nie za mało, by oddać ją w ręce tysięcy słuchaczy? Nie przekonało mnie, że Madame Nosowska chce w tym albumie przekonać słuchacza, ze jest otwarta na różne gatunki muzyki – pop, blues, raggae, czasem – rock, kojarzony z zespołem „ Hey”, bo zrobiła to niekonsekwentnie. Sztuczne zaś naginanie się do pochlebnej recenzji tej produkcji, byłoby udawaniem, że się nie ma własnego zdania i biernym pozostawaniem - w być może nawet w sporym gronie tych, którzy nie widzą, że król jest nagi...
|
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() |